Forgot Login?   Sign up  
poniedziałek, 03 marzec 2014 07:10

"Piękne i Bestia" - stawić czoła rakowi piersi

Napisał 
Oceń ten artykuł
(0 głosów)

We wtorek, o godzinie 22:50 TVP2 wyświetli film dokumentalny zatytułowany "Piękne i Bestia", poświęcony rakowi piersi. Nie jest to typowy dokument. Jego wersja kinowa od 2 lat cieszy się ogromnym zainteresowaniem niemal na całym świecie, zbierając liczne nagrody, między innymi na festiwalu w Montrealu. Reżyserką filmu jest mieszkająca i pracująca w Kanadzie aktorka: Liliana Komorowska. Jak sama przyznaje, to nie jest film o oswajaniu śmierci, ale o walce o dłuższe życie, zobrazowany niezwykłymi historiami kobiet, które stanęły z nowotworem twarzą w twarz. Z Lilianą Komorowską rozmawia Filip Cuprych.

Filip Cuprych:  Czy widzowie są gotowi na tego typu dokument? Wydawać by się mogło, że niektórzy mogą nie chcieć go obejrzeć ze względu na tematykę.

Liliana Komorowska: Tak już jest, że zwłaszcza po drugiej stronie oceanu, w Ameryce nie mówi się o rzeczach negatywnych. A przecież mój film opowiada o walce z rakiem, który jest chorobą śmiertelną. Nie mówi się o śmierci, chyba że staje się w jej obliczu. "Piękne i Bestia" pokazuje i stara się walczyć ze sterotypami. Jak choćby z tym, że mężczyznom nie grozi rak piersi. Grozi. Statystycznie, jeden na tysiąc mężczyzn choruje na raka piersi. Stereotypem jest też to, że młodym kobietom ten rak nie grozi. Prawda jest inna. Szokująca. To prawda przez wielu odrzucana, bo wielu myśli, że taki problem ich nie dotknie. Innym stereotypem jest to, że rak wykryty wcześnie jest w stu procentach uleczalny. No i jeden z równie ważnych stereotypów - to, że włosy i piersi czynią kobietę, że bez tych atrybutów nie jest prawdziwą kobietą. To są bardzo ciężkie tematy. Podjęłam się ich przedstawienia, bo jestem już w wieku, kiedy mogę temu stawić czoła, mogę robić to, co niekoniecznie jest związane z moją karierą aktorską. Przyszła do mnie pewna kobieta w trakcie chemioterapii, z gotowym materiałem i poprosiła o pomoc. Szukała kogoś, kto by ten temat podjął i coś z nim zrobił. Tak powstał film.

To o tym, dlaczego ludzie mogą nie chceć oglądać takich dokumentów.  Ale czy same chore na raka piersi chcą o tym opowiadać?

To jest jest jedna z wielkich różnic miedzy Stanami a Polską. Tam jest większa otwartość, większa świadomość tej choroby. Od lat funkcjonują liczne organizacje, skupiające tysiące kobiet, wspierające je. Dlatego łatwiej mi było dotrzeć do tych kobiet. Tym bardziej, że jedna z nich sama do mnie przyszła, sama mnie znalazła i dzięki niej nawiązałam kolejne kontakty. Zaczęłam zgłębiać temat, docierać do jego sedna. W Polsce, podejście do raka jest zupełnie inne. Kobiety są bardziej zamknięte w sobie, wystraszone. Ten strach jest porażający. Kobiety myślą, że śmierć im zagląda w oczy i je paraliżuje. Bardzo często kobiety nie potrafią wyzwolić się z tego strachu i zmierzyć się z problemem. Na szczęście powoli się to zmienia. Jedna z bohaterek filmu jest Polką. Udało mi się do niej dotrzeć. To było tuż przed diagnozą. Kiedy okazało się, że ma raka, powiedziała mi, że nie chce już ze mną rozmawiać. To był dla niej zbyt wielki szok. Te dwa różne podejścia kobiet do raka piersi pokazały mi, że ten film może być jeszcze bardziej potrzebny w Polsce, niż w Kanadzie czy w Stanach. Chciałabym, żeby dotarł on o każdej Polki, żeby były one w stanie się z tym tematem w pewnym sensie zaprzyjaźnić, żeby zdały sobie sprawę z tego, że z tą chorobą, jakkolwiek potworną, można sobie poradzić.

A czy, paradoksalnie, to, że rak obecny był w Pani rodzinie, pomogło to Pani podejść do tematu bardziej osobiście, silniej się w niego wgłębić?

Moje dwie babcie zmarły na raka. To były kobiety, które przecież też dały mi życie, więc chciałam im za to podziękować. Przygotowując się do filmu, chciałam się z takim cierpnieniem skonfrontować. Śmierć kobiet chorych na raka jest czymś, co może nam pomóc w znalezieniu pewnej nieśmiertelności. Chcę, żeby śmierć chorych na raka nie była bezowocna. Medycyna jest na takim etapie, że niedługo możemy znaleźć lekarstwo na raka. Nie żyją moje babcie, nie żyją też dwie bohaterki mojego filmu, nie żyje wiele innych kobiet, z którymi przy pracy nad filmem rozmawiałam... chciałabym, żeby każde z tych odejść okazało się na coś potrzebne. Ten film może pomóc w podejściu do problemu. Każda z bohaterek dokumentu inaczej podchodziła do raka, w czym innym znajdowała siłę, żeby przetrwać.

Czy, w związku z tym, Pani film pełni rolę edukacyjną? Jaki jest jego cel?

Myślę, że film jest wielowymiarowy. Przede wszystkim ma pokazać, że jest w nas ta siła, która ma nam pomóc odrodzić się jak Feniks z popiołów, ma nam pomóc odnaleźć się w zupełnie nowej sytuacji. Ta sama siła, która ma nam uświadomić, że bez piersi i bez włosów kobiety nadal są kobietami i tej kobiecości nie tracą. To początek nowej kobiety. Tej samej, która będzie w stanie przetrwać najgorsze i najtragiczniejsze momenty. Tej samej, która zniesie każdą chwile, będzie w stanie iść do szpitala, bombardować się chemią, radioterapią... tymi wszystkimi rzeczami, które wydaje się, że nas zabijają, a tak naprawdę uzdrawiają lub przedłużają życie. Spotkanie z kobietami na ekranie, które opowiadają o najbardziej intymnych sprawach w ich życiu jest bardzo potrzebne, bo możemy się z nimi utożsamić i możemy prześledzić ich drogę od strachu do wyzwolenia się z niego, do wyzwolenia się z życia, które nie musi być potworną degrengoladą, a bardziej wartościowe. To bardzo emocjonalna strona filmu, jedna z najcenniejszych. Ale też i oczywiście jest rola edukacyjna, która mówi, że należy się badać, poznawać problem, bo nigdy nie wiadomo czy nas nie dotknie. Oswojenie tematu raka piersi jest bardzo ważne, bo naprawdę nie wiadomo komu przyjdzie z nim walczyć. Jaki jest warunek numer 1, żeby zachorować na raka piersi? Wystarczy być kobietą. Żaden genetyk, żaden onkolog nie potrafił mi powiedzieć dlaczego ta choroba dotyka kobiety, dlaczego ludzi, którzy prowadzą też wyjątkowo zdrowy tryb życia. Zwłaszcza, kiedy rak nie jest genetycznie uwarunkowany, nigdy nie było go w naszej rodzinie, czyli nie jesteśmy w jakiś sposób narażeni. Rak to choroba XX wieku, to choroba XXI wieku i musimy być bardziej uświadomieni, bardziej z nią oswojeni. Po to, żeby móc sobie i innym pomóc.

Ale to chyba nie znaczy, że jedynym, czy głównym odbiorcą filmu jest kobieta?

Oczywiście. Kobieta jest bohaterką filmu, bo to ona jest głównie przez raka atakowana. Ale dość istotny, także w filmie, jest też mężczyzna. Mężczyzna może być niezwykle ważną podporą. Może pomóc kobiecie przetrwać, może jej dać niezwykłą otuchę i pomoc na każdym etapie choroby i walki z nią. W filmie są nawet wspaniałe momenty, kiedy mężczyźni, w pewnym sensie przejmują role kobiet. To oni wiedzą lepiej jak rozmawiać z lekarzem, to oni zadają pytania, to oni są i trzymają za rękę, to oni są największą ostoją wtedy, kiedy kobieta najbardziej tego potrzebuje i nie może się podnieść z łóżka. Nie mówiąc oczywiście o tym, że w bardzo niewielkim procencie, ale ta choroba dotyka także samych mężczyzn.

Pani Liliano, dziekuję za rozmowę.

Premiera telewizyjna filmu "Piękne i Bestia": wtorek, 4 marca, godzina 22:50, TVP2.

Strona filmu: www.beautyandthebreastmovie.com

Filip Cuprych

Email : Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Skomentuj