Forgot Login?   Sign up  
poniedziałek, 12 wrzesień 2016 11:16

10 najlepszych restauracji Warszawy

Napisał 
Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Warszawa nie zawiedzie wybrednych podniebień. Oto nasz subiektywny wybór najlepszych restauracji w stolicy Polski, zaktualizowany wiosną 2016 roku.

Co najmniej kilkadziesiąt restauracji w stolicy oferuje świetną kuchnię na wysokim poziomie; wiele z nich wyróżniono w konkursach i renomowanych przewodnikach kulinarnych, jak choćby polska edycja Gault&Millau czy też Czerwony Przewodnik Michelin "Main Cities of Europe 2016". O Wojciechu Modeście Amaro i jego gwiazdkowym Atelier była już wiele razy mowa. Pora na przedstawienieinnych wybijających się lokali, kuszących ciekawą kuchnią i świetnym jedzeniem.


Atelier Amaro

Wojciech Modest Amaro fot. Forum

Najsłynniejsza polska restauracja prowadzona przez Wojciecha Modesta Amaro (o której pisaliśmy też m.in. TUTAJ) utrzymała przyznaną w 2013 r. gwiazdkę Michelina, a przewodnik Gault & Millau Polska przyznał 4 czapki i 17,5 pkt (na 20 możliwych). W Atelier międzynarodowy zespół kucharzy tworzy eksperymentalną kuchnię polską. Menu zmienia się codziennie i jest dopasowane do rytmu przyrody. Amaro nie serwuje potraw, tylko tzw. "momenty" – małe, kulinarne dzieła sztuki.  Dzięki temu można poznać najlepsze polskie, sezonowe produkty – od Tatr po Morze Bałtyckie. Restauracja ma gospodarstwo rolne pod Warszawą, w którym hodowane są m.in. perliczki,  przepiórki, świnie, kaczki. Tam dojrzewa mięso, które potem jest podawane w Atelier i przechowywane są np zebrane i suszone dary lasu oraz przetwory. Do dań serwowanych w restauracji, Amaro poleca też tradycyjne polskie alkohole: miody pitne, wysokogatunkowe wódki z małych gorzelni oraz nalewki. Rzecz jasna nie brakuje perfkecyjnie dopracowanej karty win. Koncept Atelier Amaro to efekt długoletniej pracy, pasji oraz logistycznego i finansowego wysiłku. Stolik trzeba zarezerwować z wyprzedzeniem.


Senses

Restauracja Senses, fot. dzięki uprzejmości restauracji

Na największego konkurenta Atelier Amaro wyrosła restauracja Senses, która w Czerwonym Przewodniku Michelin "Main Cities of Europe 2016" została uhonorowana gwiazdką Michelin, a w przewodniku Gault & Millau Polska 2016 – czteroma czapkami. Została doceniona za połączenie tradycyjnych smaków z nowoczesnym podejściem do gotowania. Jurorzy określili jej kuchnię jako innowacyjną, elegancką i nowoczesną. Sukces Senses był tym bardziej nieoczekiwany, że – w przeciwieństwie do Atelier Amaro - nie poprzedziło go wyróżnienie Wschodzącej Gwiazdki, zaś sama restauracja została otwarta zaledwie dwa lata temu.

Kuchnia Senses to melanż talentu i osobowości szefa kuchni Andrea Camastry, który wychował się we włoskim Bari. Po doświadczeniach w gwiazdkowych restauracjach w Europie wylądował w Polsce, gdzie pracował między innymi jako sous chef w Atelier Amaro. Zafascynowały go polskie produkty i wykorzystuje je w swojej kuchni - większość pochodzi z ekologicznych gospodarstw. To kuchnia kosmopolityczna i kreatywna, preferująca eksperymentalne połączenia smakowe. Ponieważ Senses to projekt, który zakłada ciągłą kreację, restauracja nie ma stałego menu – dania zależą od dostępności produktów i sezonu. W przykładowym dziewięciodaniowym menu degustacyjnym pestki dyni zostaną podane z czerwonym kawiorem, chrzanem i jabłkiem; pierogi ruskie zaserwuje się nie tylko ze słoniną, lecz z czarnym kawiorem; typowo polskiego węgorza z selerem i japońskim wakame. Znaleźć się w nim może także wariacja na temat polskiej zupy ogórkowej.


Opasły Tom PiW

Wnętrze restauracji Opasły Tom PiW, fot. materiały prasowe restauracji

Opasły Tom to jedna z kulinarnych perełek Warszawy. Przy ul. Foksal, w niedużym, lecz przytulnym lokalu z otwartą kuchnią, autorskie potrawy z mocnym polskim akcentem (sporo produktów pochodzi od świetnych, polskich producentów) proponuje Agata Wojda - według przewodnika Gault&Millau Polska najlepsza polska szefowa, niedoszła skrzypaczka i zdolna felietonistka kulinarna. Menu jest sezonowe i krótkie. Zmienia się kilka razy w ciągu roku. Produkty używane w kuchni są dostarczane przez zaufanych producentów; nie jest tajemnicą, skąd pochodzą jajka, sery, warzywa czy nalewki. Choć szefowa co do zasady stroni od nowoczesnych technik, to na przykład używa sous vide. Podkreśla, że kobiece gotowanie różni się od męskiego, bo nie ma w nim szaleństwa. W jednym z niedawnych wywiadów wyznała, że  

"konstrukcja dania ma sprawiać, że ono będzie bezpieczne, smaczne, akuratne".

Prezentacja dań jest prosta, a pierwszą rolę gra smak. Wiosną trzeba wpaść na zupę z kalarepy z rukwią wodną i pesto z liści rzodkiewki.W lecie kusi królik w sosie z białego wina, z zielonymi szparagami, zielonym groszkiem i kopytkami, a jesienią rewelacyjna polska gęsina. Zimą na wygłodniałych czeka pyszna sałata na ciepło z jarmużu, gęsich żołądków i boczniaków albo perfekcyjny kalafior w zaskakujących odsłonach z musem z pstrąga. Poza tym obowiązkowym punktem programu są polskie sery zagrodowe.


Kafe Zielony Niedźwiedź

Restauracja Zielony Niedźwiedź, fot. dzięki uprzejmości restauracji

Restauracja, której spritus movens jest legendarny smakosz i poszukiwacz najlepszych polskich produktów – Zbigniew Kmieć. Zielony Niedźwiedź to miejsce powstałe z miłości do unikalnych specjalności i zapomnianych tradycji. Proponuje się tu z jednej strony najprostszą, a z drugiej - nowoczesną kuchnię polską. Właściciele podkreślają, że siłą polskiej tradycji gastronomicznej są jej wielokulturowe korzenie i bogactwo regionów. Chcą przywrócić świetność gastronomii warszawskiej, która przed 1939 rokiem słynęła z wysublimowania. Dlatego produkty kupowane są od niszowych, pieczołowicie wyszukanych hodowców i producentów.

Szefem kuchni jest utalentowany kucharz młodego pokolenia Sebastian Olma, zwycięzca jednej z edycji kulinarnego show Top Chef, który kształcił się za granicą, m.in. w gwiazdkowych restauracjach w Londynie. Lokalizacja w parku Breyera na Powiślu powoduje, że w upalny dzień to miejsce idealne na lunch i relaks. Menu zmienia się w zależności od dostępności produktów. Można natknąć się tam na polską klasykę, jak np. żur (w Zielonym Niedźwiedziu może być zrobiony na wędzonej gęsinie) albo galareta z głowizną wieprzową. Częste są również autorskie dania na bazie niszowych produktów, jak mięso z żubra czy kacze ozorki z miodem i pistacjami. Amatorzy wędlin i serów zagrodowych mogą się delektować najlepszymi kiełbasami, szynkami i serami od polskich producentów. Ponad połowę oferty win stanowią wina węgierskie. W Zielonym Niedźwiedziu są także mini delikatesy ze specjałami idealnymi na kulinarny prezent.


Solec 44

Potrawy oraz wnętrze restauracji Solec 44, fot. restauracja Solec 44

Solec 44 to autorska restauracja niepokornego i kulinarnie odważnego Aleksandra Barona. W gastronomicznym światku to postać charakterystyczna – jego droga do kariery gastronomicznej była długa i naznaczona przygodami: Wydział Rzeźby warszawskiej ASP, praca w Szkocji, nadzorowanie budowy Muzeum Bursztynu na Wyspach Dziewiczych i handel kamieniami szlachetnymi w Chinach. Baron pisze o sobie, że ma niezaspokojoną potrzebę smakowania życia. 

W Solcu dania są tworzone w oparciu o polskie produkty. Każdego dostawcę czy producenta sera, miodów, mięsa czy ryb Baron zna osobiście. Restauracja mieści się na Powiślu, koło torów kolejowych, w budynku przypominającym sklep spożywczy z czasów socjalizmu. Na początku była to klubo-kawiarnio-świetlica, do której wpadali fani gier planszowych i odbiorcy wydarzeń kulturalnych. Dziś to - jak podkreśla szef – gastropub o luźnej atmosferze. Potrawy są nowoczesne; wymykają się tradycyjnemu pojęciu kuchni polskiej. Nie znajdziemy tu tradycyjnych pierogów, ale oryginalne i niekiedy szalone połączenia smaków: np. na wiosnę pierogi z mięsem wołowym, smardzami i czosnkiem niedźwiedzim. Warto spróbować autorskich kiszonek z warzyw (np. tak zwanego "polskiego kimchi"), kasz, nalewek i lemoniad. Karta jest sezonowa i zmienia się co miesiąc, a ceny – jak na Warszawę – bardzo umiarkowane. W kuchni Solca nie może zabraknąć szpiku wołowego, który tu podaje się z chałką; śledzia z wyspy Uznam z ziemniakami, pasztetu wołowego z chrzanową bitą śmietaną, czy też stir fry’a z polskimi nowalijkami i kaszą gryczaną. Przepisy na niektóre z Solcowych specjalności znalazły się w wydanej niedawno książce "Suwała, Baron i inni. Przepisy i opowieści", którą na półce powinien mieć każdy szanujący się smakosz. Zostanie również wydana w języku angielskim.


Butchery and Wine

Wnętrze restauracji Butchery and Wine, fot.  fot. Bartosz Bobkowski / Agencja Gazeta

Butchery and Wine to utytułowana restauracja przy ul. Żurawiej, która kolejny rok z rzędu otrzymała prestiżowe wyróżnienie Bib Gourmand Michelin Guide Main Cities of Europe. Specjalizuje się w perfekcyjnie wysmażonych stekach wołowych z ras mięsnych i starannie wyselekcjonowanych winach. Wszystkie produkty, włączając dodatki, są bardzo wysokiej jakości. Polskie mięso pochodzi bezpośrednio od producentów lub zaprzyjaźnionych ubojni. Paweł Suwała, szef kuchni w Butchery and Wine (pracował m.in. w Grecji i na Wyspach Brytyjskich) stawia na proste składniki. Podkreśla, że w dobrej wołowinie liczy się nie tylko rasa:

"kontrolujemy sposób hodowli i odżywiania zwierząt, ich drogę do zakładu, ubój i wszystko to, co dzieje się z mięsem później: warunki rozbioru tusz, sezonowanie i przygotowywanie do wysyłki. Mięso zagraniczne jest sprowadzane bezpośrednio od najlepszych producentów z Australii, USA, Irlandii, Urugwaju i Wielkiej Brytanii".

Oprócz najwyższej jakości steków jak np. rib eye, new york, T-bone, porterhouse, onglet czy bavette na głodnych czekają grillowane serca kacze, pieczony szpik kostny, albo wolno pieczony boczek z mangalicy, a w sezonie wiosennym smardze z czosnkiem niedźwiedzim i jajkiem w koszulce. W wydanej niedawno ciekawej książce kulinarnej, o której była mowa wyżej, dzieli się przepisami na swoje potrawy i wyjaśnia tajemnicę sukcesu restauracji:

"wciąż pracuję z tą samą ekipą. Bo ważne jest nie tylko, co się robi, ale i z kim. Nasz pomysł był strzałem w dziesiątkę".


L’enfant terrible

Wnętrze restauracji L’enfant terrible, fot. Agata Grzybowska  / AG

Zbuntowany dzieciak – tak o sobie samym mówi szef i właściciel – Michał Bryś. Twierdzi, że w kuchni czuje się jak dziecko w fabryce zabawek; jak mały łobuz, który zakradł się tam pod osłoną nocy i dokazuje ile wlezie, a gotowanie to dla niego źródło niczym nieskrępowanej radości. To jeden z najbardziej nowatorskich szefów w Polsce, pracował w świetnych europejskich restauracjach w Londynie, Zwolle czy Kopenhadze.

Dwa lata temu otworzył na warszawskim Mokotowie restaurację, która od razu wzbudziła emocje u smakoszy nieco barokowym menu. Karta jest krótka i zmienia się dość często, a tworzona jest w oparciu o świeże i sezonowe produkty, które dostarczają sprawdzeni dostawcy. Dania są niekiedy zbudowane z wielu elementów, a nietypowa kompozycja talerza może zaskakiwać. Przykład? Tatar wołowy z grasicą cielęcą, piklowanymi grzybami enoki, gorczycą i lubczykiem; przegrzebki z kremem z kalafiora karmelizowanym miodem spadziowym, pianą z kalafiora z imbirem i trawą cytrynową, a do tego ciastko maślane z imbirem i algami. Jagnięcinę podaje się tu z kopytkami z pieczonych i podwędzanych ziemniaków z orzechami włoskimi oraz brukselką duszoną w maśle z sezamem i konfitowanym czosnkiem.


Concept 13

Wnętrze restauracji Concept 13, fot. Agata Grzybowska / AG

Concept 13, restauracja o nowoczesnym, przeszklonym wnętrzu, specjalizująca się w daniach z różnych stron świata, mieści się w końcu w luksusowym domu handlowym VitkAc. Z jej okien rozciąga się piękna panorama Warszawy. Nie jest tania, ale w porze lunchu ma specjalną ofertę: pięciodaniowe, degustacyjne menu inspirowane kuchnią polską, w przystępnej cenie. Można spróbować turbota z kalafiorem i estragonem czy też sorbet z zielonego jabłka z kruszonką i jogurtem.

Te nowatorskie dania tworzy Dariusz Barański, uważany za jednego z najlepszych szefów kuchni w Polsce. Absolwent paryskiej Le Cordon Bleu, pracował przez lata lub odbywał staże w takich świątyniach gastronomii jak choćby londyńska Le Gavroche, Greenhouse, czy Sketch. Jak słusznie zauważa się w przewodnikach kulinarnych, jego kuchnię cechuje lekkość i finezja, oszczędna obróbka termiczna produktów oraz niezwykły talent w łączeniu smaków.. 


Salto

Wnętrze restauracji Salto, fot. Bartosz Bobkowski / Agencja Gazeta

Salto mieści się na parterze hotelu Rialto, przy zbiegu ul. Emilii Plater i Wilczej; to elegancka restauracja urządzona w stylu art deco. Szefuje jej Argentyńczyk Martin Gimenez Castro, który doświadczenie zdobywał m.in. w Ameryce Południowej i USA. Po wygraniu pierwszej polskiej edycji programu Top Chef tu otworzył własną restaurację.

Kuchnia Castro jest odważna; łączy wątki południowoamerykańskie z azjatyckimi, w szczególności japońskimi. Menu bazuje na owocach morza przyrządzonych w nowoczesnej odsłonie. Nie może też zabraknąć mięsa, np. argentyńskiej wołowiny. Desery są nowatorskie, jak choćby zaskakująca, zdekonstruowana szarlotka. W restauracji istnieje możliwość zamówienia specjalnego, sześciodaniowego menu degustacyjnego. W 2015 roku jury Poland 100 Best Restaurants uznało je za najlepsze menu degustacyjne w Polsce..


Nolita

Restauracja Nolita, fot. http://www.nolita.pl

Kompaktowa restauracja o wysmakowanym wnętrzu mieści się w centrum Warszawy i proponuje kuchnię nowatorską i elegancką. O jej szefie, Jacku Grochowinie, niektórzy krytycy kulinarni piszą, że gotuje jak szatan (w dobrym znaczeniu tego słowa): doskonale technicznie, dopieszcza smaki. Grochowina pierwsze kroki stawiał w domowej kuchni, a po szkole gastronomicznej wyjechał do Londynu, gdzie pracował m.in. w restauracji hotelu Ritz.

Jego finezyjne dania prezentują się bardzo atrakcyjnie. Proponuje kuchnię międzynarodową, niekiedy z polskim akcentem, na najwyższym poziomie – począwszy od domowego chleba razowego z chrupiącą skórką, czy też dzikiego łososia bałtyckiego z ogórkiem, cytryną i ziołami. Z drugiej strony w Nolicie nie może zabraknąć akcentów francuskich i śródziemnomorskich: np foie gras "bon bon" marynowanej w porto i ugotowanej metodą sous vide z żelem pomarańczowo-buraczanym, albo rewelacyjnego turbota z cukinią i mulami. Kto lubi mięso, może wybrać między duszonymi policzkami młodego prosięcia z topinamburem albo polędwicą z jelenia z dynią i wędzoną śliwą.


A na wino do Mielżyński Wine Bar

Restauracja Mielżyński Wine Bar na ulicy Burakowskiej oraz na ulicy Czerskiej, fot. materiały prasowe restauracji

Choć miejsc z dobrym winem w stolicy nie brakuje, Mielżyński wine bar już od kilku lat wiedzie prym wśród smakoszy wina. Właściciel jest koneserem wina i enologiem z dużym międzynarodowym doświadczeniem; wino sprowadza z różnych stron świata. Przy nieformalnej atmosferze oprócz wina warto zamówić przekąski z karty, która zmienia się codziennie.

Magdalena Kasprzyk
Źródło: Culture.pl

Polarity

Email : Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.
Więcej w tej kategorii: « Placek ze śliwkami

Skomentuj